#winaRazem

Minął rok od wyborów a wciąż zdarza się komuś wyciągnąć argument #winaRazem (np. https://twitter.com/Piotr_Wlazinski/status/796322243307573248). Jesteśmy, bywamy obwiniani o to, że nie tylko pogrzebaliśmy lewicę w Polsce ale, że przez nasze działanie PiS rządzi samodzielnie i w ten sposób pogrzebaliśmy demokrację w kraju w ogóle.

Najdziwniejsze jest to, że ten argument podnoszą często ludzie, którzy tworzyli obraz polskiej rzeczywistości przez ostatnie 27 lat. Według nich to mała partyjka, która z wielkim trudem wystartowała w wyborach jest odpowiedzialna za „całe zło”, które obecnie się dzieje a nie ich własne działania, które doprowadziły do rozwarstwienia ekonomicznego, frustracji i koniec końców głosowania na konserwatywnych populistów.

Twierdzi się, że przez to, że Razem nie włączyło się w koalicję Zjednoczona Lewica ta nie dostała się do Sejmu (grzebanie polskiej lewicy) przez co z kolei PiS uzyskało samodzielną większość w parlamencie (grzebanie demokracji w ogóle). Teza ta jednak jest błędna z jednego ważnego powodu. Elektoraty ZL i Razem się nie sumują. To, że Razem włączyło by się w koalicję ZL nie znaczy, że jej wyborcy by na taką listę zagłosowali. Osobiście nigdy nie oddałbym głosu na jakąkolwiek formację zawierającą w sobie SLD a prawdopodobnie gdybyśmy weszli w skład ZL odszedł bym z Razem w ogóle. Nie możemy też zapomnieć, że sporą część głosów zdobyliśmy dzięki „efektowi Zandberga”, który nie miałby miejsca gdybyśmy startowali z list ZL. W osławionej debacie telewizyjnej lewicę reprezentowałaby miałka wtedy Barbara Nowacka.

To tylko prosta arytmetyka, ale spór o #winaRazem jest głębszy i sięga podstaw III RP z reformą Balcerowicza na czele. To implementacja neoliberalnych rozwiązań, nie stosowanych w żadnej części „zachodniego” świata, wypychanie ludzi na umowy śmieciowe, samozatrudnienie, zmuszanie ich do brania kredytów na całe życie by móc gdziekolwiek mieszkać, brak miejsc w żłobkach itd. itd. przyczynił się do odwrotu dużej części społeczeństwa od liberalnych wartości.

Panie i Panowie liberałowie najwyższa pora wziąć odpowiedzialność za swoje czyny a nie wymawiać się chłopcem do bicia jakim sobie Razem uczyniliście.

Reklamy

B. Nowacka i M. Lempart

This is the excerpt for your very first post.

nowacka_lempart

Byłem dziś na spotkaniu z cyklu Wyborcza Na Żywo z paniami Nowacką i Lempart. Całość odbyła się w miłej atmosferze, czasami przy burzy oklasków ale jako członka Razem naprawdę dotknęły mnie insynuacje o „organizacji, która chce się podpiąć pod strajk kobiet”.

Jak można twierdzić, że Razem chce się pod coś podpinać skoro to Razem organizowało pierwsze protesty „wieszakowe”, zainicjowaliśmy w sieci #CzarnyProtest oraz zorganizowaliśmy pierwsze „czarnoprotestowe” manifestacje, na których to  Strajk Kobiet był dopiero ogłaszany. Zaryzykuję stwierdzenie, że nie byłoby Strajku Kobiet gdyby nie #CzarnyProtest, że organizatorkom mogłoby się nie udać zmobilizować takiej rzeszy kobiet do wyjścia na ulicę jeżeli wcześniej partii Razem nie udałoby się przebić do mainstreamu z hashtagiem.  Jeżeli to ignorancja to niezbyt dobrze wróży przyszłości polskiej lewicy jeżeli cynizm – tym bardziej. Sama Barbara Nowacka zaapelowała żebyśmy się nie „gryźli” w swoim własnym gronie. Z chęcią, ale proszę przynajmniej o zaprzestanie bycia uszczypliwym.

Marta Lempart niestety nie jest w stanie odróżnić Czarnego Protestu od Strajku Kobiet mimo, że to pod wrocławskim Pręgierzem 25 września na Czarnym Proteście ten strajk ogłaszała. Mamy (jako Razem) prawo do tego, żeby upominać się o przynajmniej o poszanowanie jako inicjatorów Czarnego Protestu a twierdzenie, że cokolwiek zawłaszczamy jest małostkowe.

Barbara Nowacka pięknie mówiła o potrzebie ruchu lewicowego, który wyjdzie z samej „nadbudowy” (jak to się odbywało do tej pory) a zajmie się też „bazą”, problemami wszystkich obywateli. Proszę bardzo:  wałbrzyska Toyotapracownicy ochrony i personel wrocławskich uczelniprawa lokatorskie a to tylko Dolny Śląsk. W stu procentach zgadzam się z panią Nowacką, że nie ma potrzeby mnożenia bytów na polskiej scenie politycznej. Istnieje już (w końcu) partia lewicowa z prawdziwego zdarzenia i nazywa się Razem.